Inicjatywy mile widziane czyli jak zwiększać zaangażowanie pracowników

MAŁGORZATA KWIATKOWSKA

Na ostatnim spotkaniu z przyjaciółmi uświadomiliśmy sobie, że nie widzieliśmy się w tym gronie prawie cały rok. „Jak to się stało? Jak to możliwe?” - z żalem padały kolejne retoryczne pytania? „Trzeba to koniecznie zmienić – przypilnujmy, byśmy raz na pół roku zawsze znaleźli czas, żeby się spotkać. Załatwione.” – wszyscy z radością przytaknęli.

Od tamtego spotkania minął rok. I co? Zabrakło inicjatywy? No nie, przecież jesteśmy ludźmi z inicjatywą, pełni energii, pomysłów i gotowi zawsze do działań. Więc dlaczego nic się nie wydarzyło? Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego NIKT nie podjął się organizacji spotkania wcześniej. Co się stało?

Co zrobić, żeby KTOŚ wykazał się inicjatywą?

Generalnie ludzie uważają się za „tych z inicjatywą”. Nigdy nie słyszałam podczas rozmów rekrutacyjnych, by ktoś przedstawiał się jako „człowiek bez inicjatywy”. Wszyscy jakoś instynktownie wiemy, że to oczekiwana kompetencja, zresztą chętnie i wyraźnie podkreślana w większości ogłoszeń dotyczących pracy.

Poszukujemy osób z inicjatywą

A więc kompetencja w cenie. Lepiej ją mieć, niż nie mieć. Trzeba zatem przygotować sobie kilka opowieści, w których zgrabnie można opisać, kiedy i w jaki sposób zaproponowałam nowy pomysł, rozwiązanie, projekt i jakie wspaniałe rezultaty przyniosło ono zespołowi i firmie. Bo powiedzieć, że jestem człowiekiem bez inicjatywy??? To z pewnością nie wchodzi w grę.

I choć sporo kandydatów na rozmowach rekrutacyjnych udowadnia, że ma inicjatywę, to później jakoś ciężko ją z nich wykrzesać. „Nie wygląda to kolorowo” – mówią szefowie zespołów. Ciekawe dlaczego…?

Człowiek z inicjatywą

Na Uniwersytecie Stanowym w Kansas w 2014 r. przeprowadzono badania by określić, czy proaktywność (inicjatywa) to element DNA czyli cecha wrodzona, czy może wpływ środowiska pracy. Wynik: 40% geny, a 60% środowisko pracy. Zatem jeśli nawet urodziłeś się jako człowiek z inicjatywą, ale trafisz do miejsca, w którym się jej nie docenia, to i tak prędzej czy później staniesz się jedynie wykonawcą poleceń bez chęci do wychodzenia poza przyjęty schemat. Z drugiej strony, nawet jeśli nie masz do końca pędu do wymyślania nowych działań i pomysłów, to odpowiednie środowisko pracy może z Ciebie taką inicjatywę wykrzesać. Brzmi optymistycznie!

Jeśli więc jesteś szefem, masz dwa wyzwania:

1. Jak utrwalić naturalną, wspaniałą skłonność statystycznych 40% swoich pracowników do swobodnego zgłaszania cennych inicjatyw? Co zrobić, by nie wpadli w schemat „nie wychylania się” promowany czasami przez innych członków zespołu? Jak reagować na ich inicjatywy, które na ten moment nie są potrzebne i warte wysiłku? Jaki jest sposób na dyplomatyczne wyjście z sytuacji, żeby na długo nie zniechęcić i zablokować inicjatorów?

2. I drugie, być może jeszcze większe wyzwanie: jak zbudować takie środowisko w zespole/firmie, by u pozostałych 60% wytworzyć pęd do zgłaszania inicjatyw? Oni przecież też mogą – tak wynika z badań. Samo jednak się nie zrobi – tu potrzeba Twoich działań szefie! Niejeden bowiem już przekonał się, że rzucenie problemu i hasła „liczę na Wasze inicjatywy”, kończy się… niczym.

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Przywództwo – wdrożenia HR, które mają sens

Ostatnie artykuły