Jak zapewnić sobie outplacement przy rozstaniu z firmą

PAWEŁ GNIAZDOWSKI

Outplacement to fachowe i (w dobrej wersji) wszechstronne wsparcie w poszukiwaniu nowej pracy. Obejmuje zarówno elementy coachingu pozwalające lepiej sprecyzować cele zawodowe, dokonać obiektywnej analizy możliwości, jak i aktualne podpowiedzi dotyczące pozycjonowania się na rynku, skutecznych metod docierania do ofert i narracji podczas rozmów kwalifikacyjnych, a także konkretne „leady” do poszczególnych firm czy ofert. A zatem jest to ciekawa propozycja dla menedżera czy specjalisty, który względnie nagle dowiaduje się, że jego długoletnia kariera w firmie zostanie przerwana i musi sobie jakoś radzić wyposażony w odprawę równą kilkumiesięcznym zarobkom.

Wiele firm rozumie, że odchodzący menedżer, który dzięki programowi outplacement szybko rzuca się w wir poszukiwania nowej pracy jest lepszy dla samej firmy niż ten sam menedżer, który zamęcza swoich byłych kolegów narzekaniami na swój los – stąd decyzje o zapewnieniu odchodzącym programów outplacementowych. W tzw. krajach zachodnich to po prostu standard wprowadzany przez firmy o strukturze korporacyjnej, a nawet prywatne czy te ze sfery budżetowej. W Polsce to usługa już dość znana, ale są firmy, które w swoich zagranicznych centralach ją oferują, a u nas nie. A zatem pozyskanie tej usługi przy rozstaniu z firmą wymaga nieraz inicjatywy samego zainteresowanego.

Do kogo się zwrócić po outplacement?

Kto powinien być adresatem takiego postulatu? Doświadczenie wskazuje, że o ile rolą HR jest zazwyczaj wybór firmy doradczej, to decyzja o przyznaniu outplacementu zapada raczej na poziomie zarządu. Nie jest to reguła, ale tak jest najczęściej. Warto więc przede wszystkim podnieść ten temat w rozmowie z szefem. 

Co sprawdzić przed rozmową?

Jeżeli firma jest częścią międzynarodowej korporacji, warto sprawdzić, czy outplacement oferowany jest w innych krajach. Jeśli tak, to jest to poważny argument, gdyż nie ma żadnych powodów, aby Polaków traktować inaczej. Warto sprawdzić, czy w firmie już nie było takich praktyk lub o ile możliwe dowiedzieć się, czy nie stosują ich firmy konkurencyjne. Jednym z powodów oferowania usługi jest troska o wizerunek, a konkurencja w wymiarze wizerunku pracodawcy jest w tych czasach coraz istotniejsza dla firm.

Jak (jeszcze) motywować?

Oczywiście Twoja wieloletnia praca i poświęcenie dla firmy były cały czas wynagradzane, może nawet i dobrze. Ale nie był to tylko czas pracy dla firmy. Był to również czas odrzucania przychodzących ofert pracy, a nawet zaproszeń na spotkania z headhunterami, czas braku zainteresowania rynkiem pracy, tracenia czy „rozmywania się” cennych kontaktów, skupienia się na rozwoju umiejętności potrzebnych firmie raczej niż tych, które decydują o powodzeniu na rynku pracy. Jeśli nie jesteś informatykiem wyspecjalizowanym powiedzmy w Javie, szybko się przekonasz jak te, podejmowane w imię lojalności dla firmy lub chęci skupienia się na jej sprawach decyzje negatywnie wpłyną na pierwsze miesiące twoich poszukiwań.

O co się ubiegać?

Wystarczy o program outplacementowy. Twój HR będzie miał rozeznanie w tym, co może zaoferować rynek i zazwyczaj dokona najlepszego wyboru. Bardziej kłopotliwą dla firmy, dłuższą lecz niekiedy stosowaną formą jest tzw. shopping, czyli po przeprowadzeniu negocjacji z 2-3 firmami, pozostawienie decyzji o wyborze Tobie.

Czy mogę po prostu wziąć dodatkowe pieniądze na outplacement?

Teoretycznie tak, lecz to ograniczy poważnie wsparcie, z jakiego będziesz mógł skorzystać. Po pierwsze, czołowe firmy outplacementowe związane branżowymi kodeksami unikają oferowania usługi osobom fizycznym. Po drugie, polskie prawo zakazuje pobierania opłat od kandydatów poszukujących pracy, stąd usługa oferowana osobom indywidualnym, aby być legalna, musi być znacząco okrojona.

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Kim jestem w sieci?

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza