Modna i kłopotliwa – otwartość w firmie

PAWEŁ GNIAZDOWSKI

Słysząc, że zajmujemy się też coachingiem pan Andrzej pozwolił sobie zażartować z otwartości, która w potocznym obrazie rzeczywiście nieodłącznie kojarzy się z kozetką u terapeuty. Oczywiście, my w biznesie nie mamy kozetek – mamy wygodne, ergonomiczne kanapy i fotele. I mamy ciągłe dylematy wokół otwartości. Z jednej strony, „otwartość” i „transparentność” to ulubione słowa zwłaszcza globalnych korporacji pojawiające się na pierwszych slajdach opisujących politykę firmy. Przy czym, wielu się zapewne ze mną zgodzi, zazwyczaj przejrzystość i bezpośredniość przekazu spada z każdym kolejnym slajdem. Promowanie otwartości w relacjach to temat wielu programów rozwojowych, coachingu, a także różnych formuł zajęć grupowych, opartych lub nie o narzędzia, powiedzmy, psychometryczne. Z drugiej strony, każdy czytelnik korporacyjnej antyutopii Dave’a Eggersa „Krąg”[1] z pewnością zaniepokoi się, jak ta ponura wizja skutków kultu przejrzystości, ideologii dzielenia się i uzależniania od feedbacku zaczyna przypominać rzeczywistość – no, może jeszcze nie na naszym piętrze, ale powiedzmy w biurowcu obok…

Otwartość w relacjach między ludźmi może wiele pomóc. Zapobiega nieporozumieniom lub szybko je wyjaśnia, pozwala szybko zlokalizować przyczyny ewentualnych konfliktów i je rozwiązać, nieraz oczyszcza atmosferę, oszczędza czas, stosowana przez dłuższy okres - wzmacnia więzi. Ale nie jest łatwo uzyskać taki pomocny biznesowi i zespołowi poziom otwartości, w którym jednocześnie wszyscy czuliby się bezpiecznie. Czemu?

Po pierwsze, warto zaakceptować fakt, że ludzie są różni i z przyczyn często niezależnych są skłonni zaakceptować różne poziomy otwartości. O różnorodności w wyglądzie czy statusie bardzo fajnie opowiada się na konferencjach – prawdziwą sztuką jest jednak zaakceptowanie, że nie wszyscy muszą myśleć tak jak my czy mieć podobną wrażliwość. Dla jednych, osobowości może bardziej ekstrawertycznych (lub narcystycznych), dzielenie się swoimi odczuciami, przemyśleniami czy ocenami jest wręcz sposobem na życie w społeczności (często tym zresztą znużonej). Inni, nazwijmy ich ostrożnymi lub introwertykami, nie mają chęci, potrzeby, a czasem i odwagi, aby wyrażać swoje zdanie przy każdej okazji, nawet gdy tworzy się ku temu tzw. „przestrzeń”. Życie w społeczności, także zawodowej polega na tym, że jedni chcą się nieco ograniczać, a drudzy trochę rozwijać, ale wymarzony przez liderów i coachów absolutnie zrównoważonej otwartości większego zespołu jest na dłuższą metę zapewne utopią. Niemniej można próbować sugerować aktywniejszym w dzieleniu się pozostawianie przestrzeni dla innych, a milczkom pomagać w częstszym zabieraniu głosu na tematy ważne.

Co pomaga w otwartości? Zacznijmy od tego, co nie pomaga. Wyobraźmy sobie albo przypomnijmy typowy korporacyjny „meeting”, który ma kończyć się otwartą dyskusją na temat np. jakiejś strategii czy wdrożenia. Zwykle poprzedza ją slajdowisko wprowadzające. Jego twórca musi się zmagać z wieloma przeszkodami dla otwartości. Pierwszą jest oczywisty skądinąd fakt, że z naturalnych przyczyn biznesowych nie wszystko da się powiedzieć, nie da się nieraz wyjaśnić całego tła historii, którą mamy opowiedzieć. Po drugie, powinno być krótko, bo jeszcze kilku kolegów czeka ze swoimi prezentacjami i byłoby im przykro, gdyby nie zaistnieli. Po trzecie, jest PowerPoint – program cały czas rozwijany, więc pod groźbą obciachu nie da się nie wykorzystać jego licznych możliwości, a to oznacza przekładanie prostych myśli na skomplikowane grafiki. Po czwarte wreszcie jest język, w którym należy wszystko formułować pozytywnie, a w szczególności unikać „negatywnych” słów, takich jak na przykład partykuła „nie” lub słowo „unikać”. Niekiedy na dodatek prezentację przejrzał nasz dział komunikacji wewnętrznej lub marketingu, który uznał za konieczne wprowadzenie dodatkowych treści, wprawdzie nie wiążących się ze sprawą, ale budujących, ich zdaniem, więź z firmą. Robi się z tego efektowny, ale mocno oficjalny wywód, do którego wypada się ustosunkować właściwie jedynie po takich samych zabiegach, konsultacjach i tym samym językiem. Chwała i premia tym, którzy w ogóle zabiorą głos, choćby prosząc o zmniejszenie klimy… Na otwartość, rozumianą jako bezpośredniość trzeba zasłużyć poprzez własną bezpośredniość i nie chowanie się za korporacyjną retoryką i kształty Microsofta… Jeśli chcesz, aby ludzie podzielili się z tobą swoimi opiniami, powiedz krótko o co chodzi, pokaż co najwyżej konieczne liczby (te naprawdę konieczne) czy hasła, najlepiej prostymi słowami. Pomoże jeśli powiesz jakie wątpliwości towarzyszyły tobie samemu lub wciąż towarzyszą przy tworzeniu koncepcji, którą omawiasz. Bądź na ile możesz otwarty, to i inni będą – na ile mogą…

Wreszcie otwartość wymaga zaufania, a zaufanie zyskujesz, gdy go nie nadużywasz. Tak więc, nie powołuj się na opinie innych, zwłaszcza w delikatnych sprawach, jeśli ci na to nie zezwolili. I wspomnij, że to zrobili zanim ich zacytujesz. Bądź dyskretny. Unikaj generalizujących ocen ludzi, zwłaszcza bazowanych na jednym wydarzeniu. Nie niszcz opinii innych, choćby same się o to prosiły, nawet w najmniej trafnej tezie, którą usłyszysz możesz znaleźć coś, co ocali poczucie godności osoby, której zdanie za chwilę słusznie skrytykujesz. Nie dociskaj wieloma pytaniami tych, którzy nie wyrażają swojej opinii – albo jej jeszcze nie mają, albo chcą ci ją przekazać w innym momencie – dlaczego? Bo albo zabrakło im odwagi lub jeszcze nie potrafią się precyzyjnie wyrazić (co przecież tak lubisz). A może twojemu przekazowi brakuje czegoś, co skłoni ich do otwartości – tego dowiesz się za jakiś czas, bądź cierpliwy.   

Kreowanie otwartości w organizacji to sztuka trudna, ale z pewnością warto próbować. Cierpliwie, bo to nigdy nie przychodzi zbyt szybko…

 

[1] Trudna lektura dla entuzjastów nowoczesności, ale szczerze polecam: w polskim tłumaczeniu Marka Fedyszaka, Dave Eggers, „Krąg”, Wydawnictwo Sonia Braga, 2014

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Jak outplacement pomaga w wygrywaniu rozmów kwalifikacyjnych

Ostatnie artykuły