Nie wyrabia planu, to go zwolnijmy

EWA BADOWSKA-DOMAGAŁA

Czy oczywistą konsekwencją  nierealizowanie celów przez pracownika jest wypowiedzenie umowy o pracę? Czy umowa o pracę jest umową starannego działania czy rezultatu?  

Zawierając umowę o pracę pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju, a pracodawca do wypłaty wynagrodzenia, jakie ustalił z pracownikiem. Pracownik zobowiązany jest do starannego i sumiennego wykonywania swoich obowiązków i ponosi odpowiedzialność za skutki  niestarannego wykonania pracy lub jej niewykonania. W obecnym stanie prawnym pracodawca nie może domagać się od swojego pracownika osiągnięcia określonych rezultatów, a jedynie dołożenia należytej staranności przy realizacji powierzonych pracownikowi obowiązków. Szczególnie trudna jest sytuacja, w której pracodawca chce rozwiązać umowę o pracę z pracownikiem, który nie realizuje postawionych mu planów sprzedażowych. W takim przypadku pracodawca zazwyczaj jest przekonany, że inna osoba na tym samym stanowisku stawiane cele sprzedażowe zrealizowałaby, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by rozwiązać umowę z nieefektywnym, jak sądzi pracodawca, pracownikiem. Tak by było, gdyby pracownik nie realizował planów na skutek swoich zawinionych działań np. nie odwiedzałby swoich klientów, ale już staranne działanie pracownika w zakresie wykonywania swoich obowiązków znacznie komplikuje sytuację. Może być jednak tak, że mimo najszczerszych chęci i zaangażowania dana osoba nie nadaje się na sprzedawcę, nie ma w tym zakresie predyspozycji lub umiejętności - czy to ma oznaczać, że pracodawca musi tkwić w takim „związku”? Oczywiście, że nie. Pracodawca ma prawo tak budować swój zespół, by był jak najefektywniejszy, ale musi wykazać, że pracownik nie nadaje się na takie stanowisko.

Jak to zrobić? Wystarczy porównać realizację celów przez innych pracowników na tych samych lub porównywalnych stanowiskach, a w przypadku osób na stanowiskach kierowniczych, dla których może nie być stanowisk porównywalnych, koniecznym jest wskazanie w uzasadnieniu bardziej rozbudowanej przyczyny niż tylko „nierealizowanie celów/planów sprzedażowych”. Często realizacja takich planów jest niezależna od umiejętności czy zaangażowania pracownika, ale od tendencji rynkowej, instrumentów, jakimi dysponuje pracownik lub nakładów na reklamę. 

Biorąc pod uwagę powyższe, podejmując decyzję o rozstaniu z pracownikiem, który nie realizuje postawionych mu celów należy dobrze rozważyć, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy i dokładnie opisać to w uzasadnieniu wypowiedzenia umowy o pracę, o ile po rozważaniach pracodawca dojdzie do wniosku, że pracownik nie jest efektywny i chce się z nim rozstać.    

 

Więcej o kontrowersjach wokół rozstań z pracownikami:

26 kwietnia
godz.9.30  - /zapisy zakończone, pula miejsc wyczerpana/
godz. 10:15 -
Weź udział w webinarze - ZAPISY

Prowadzący:
Ewa Badowska-Domagała, GDBD Kancelaria Radców Prawnych
Paweł Gniazdowski, Lee Hecht Harrison DBM

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Kim jestem w sieci?

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza