Noworoczne postanowienia czyli gdyby „chcenie” można było kupić w sklepie

Dorota Soida

Na początku stycznia rozmawiałam z przyjaciółką i obie stwierdziłyśmy, że nie pamiętamy z lat dzieciństwa, aby temat postanowień noworocznych był tak powszechnie poruszany. Z powodu zmiany daty w kalendarzu nie podejmowałyśmy specjalnych wyzwań, nie wyznaczałyśmy sobie szczególnych celów. Zmiany wprowadzałyśmy wtedy, kiedy czułyśmy, że do niech dojrzałyśmy, kiedy życie tego wymagało i wspierało taki proces. I obie mamy poczucie, że taka praca nad sobą była całkiem skuteczna.

Tym bardziej zwróciło moją uwagę, gdy parę dni temu dentystka podczas pracy zatrzymała wiertło i zapytała „A jakie są twoje postanowienia na ten rok?”. W ciągu tego jednego dnia w trzech różnych miejscach zostałam zapytana o noworoczne postanowienie. Więc w końcu coś postanowiłam, bo poczułam, że chyba tak należy? „Codziennie wieczór, po całym dniu, zrobię kilka ćwiczeń rozciągających…”

Oczywiście ma to sens. Jest dobre dla mnie i właściwe. Czuję nawet sporą motywację do tego działania. Ale jak długo w nim wytrwam? Ponoć większość postanowień noworocznych umiera jeszcze w styczniu…

Każdemu z nas zdarzają się chwile, kiedy mamy poczucie, że coś powinno być zrobione, więcej nawet - że byłoby świetnie, gdybyśmy to zrobili! Tylko jakoś brak nam motywacji, żeby się za to zabrać.  Mój ojciec o takim stanie mawiał: „Gdyby chcenie można było kupić w sklepie, to mnie by się nie chciało po nie pójść…”

A jednak jest na to sposób i można tak planować swoje cele i tak podejmować postanowienia, aby zwiększać szanse na sukces. Można zrobić, by nie było tak trudno.

Chociaż każdy się czasem potyka, to jeżeli wiesz, jakie czyhają na ciebie pułapki planowania i realizacji, to łatwiej ich uniknąć. Zastanów się na przykład, jaką wartość ma tak naprawdę dla Ciebie twój cel?

Można stosować też różne proste praktyki i strategie, aby utrzymać samodyscyplinę, niezależnie od upływających miesięcy. Na przykład moja ulubiona -  to strategia „post happy-endu”. Koncentruję swoją uwagę na tym, co będzie „potem”, po realizacji zadania, do którego nie chce mi się zabrać. Pamiętam też, że znacznie trudniejsze jest myślenie o działaniu, niż działanie samo w sobie. Więc wiele nie myślę, tylko zabieram się do roboty…

O różnych pułapkach związanych z realizacjami celów i postanowień, o praktycznych doświadczeniach i radach jak maksymalizować szanse na sukces, rozmawiamy podczas modułu kompaktowego „O samodyscyplinie”. Bo w końcu „Jak sobie pościelisz – tak się wyśpisz”, więc warto zainwestować w wiedzę i sprawdzone techniki jak postanawiać, aby pozostać sobie wiernym.

 

 

O samodyscyplinie i postanowieniach więcej także w trakcie specjalnego webinara z cyklu „COMPACT LEARNING”.  31 stycznia o 9:30.  Zapisz się już dziś!

 

 

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Jak szukałam pracy w Polsce po powrocie z Anglii

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza