O rezyliencji czyli jak ustać przed ludźmi

DOROTA SOIDA

Było ciężko. Zmiana goniła zmianę. Wyniki nie były dobre. Kiedy szef zrobił mi awanturę na open space, której świadkiem był cały mój zespół, puściły mi nerwy i rozpłakałam się z poczucia krzywdy i bezradności. Tak się nie robi!

 

Nie pamiętam co robiłam do końca dnia. Czy się schowałam w jakimś kącie? Czy od razu uciekłam? Na pewno nie znalazłam siły, by stanąć naprzeciw zespołu, a jadąc do domu, myślałam - co wówczas zdarzało mi się coraz częściej – „że jedyna dobra rzecz w dniu dzisiejszym to bedzie ten kieliszek czerwonego wina, który wieczorem sobie naleję.”

 

Dziś wiem, że brakowało mi odporności na długotrwały stres. Tej cechy i równocześnie umiejętności, którą określamy jako rezyliencję albo odporność psychiczną. Dziś też już wiem, że są znacznie lepsze sposoby radzenia sobie ze stresem, niż te po które wtedy sięgałam.

 

Rezyliencja to coś takiego w nas, co pozwala wytrzymać więcej, stać twardo na własnych nogach niezależnie od tego, jak silny wiatr chciałby Cię przewrócić. Może lepszym określeniem byłaby sprężystość, jak na dziecięcej trampolinie. Skacz po niej, a ona się ugnie pod tobą i powróci do góry. Jeżeli masz to „coś”, to nawet gdy silny huragan przewróci Cię na ziemię, to nie leżysz plackiem użalając się nad sobą jako ofiarą losu i okoliczności, tylko - gdy burza przemija - znów stajesz na własne nogi. Te dwie, różne „moce”: 1) stania na własnych nogach pomimo burzy oraz 2) szybkiego podnoszenia się po upadku – to właśnie twoja rezyliencja.

 

Rezyliencja zależy od wielu różnych czynników i na wielu „frontach” można i trzeba ją rozwijać. Dzień, może dwa po moich publicznych łzach, zaprosił mnie do gabinetu szef mojego szefa. Ta rozmowa dużo mnie nauczyła, a szef szefa wyposażył mnie w narzędzie, które do dziś wzmacnia moją odporność psychiczną w trudnych chwilach - poczucie odpowiedzialności za innych. Ten doświadczony menedżer niczego nie tłumaczył, nikogo nie brał w obronę, ale też nikogo nie atakował. On rozumiał, że jest trudno, że wszystkim puszczają nerwy. Powiedział mi wtedy „Pamiętaj, że jesteś dla swoich ludzi ważna. Oni na Ciebie patrzą. Jeżeli Ty nie dajesz rady – to jakie przesłanie im dajesz?”

 

Kiedy myślę o rezyliencji mam przed oczami kępy traw. Może huragan smagać je z szybkością stu kilometrów na godzinę, a one się ugną i wstaną. Mogą przejechać po nich czołgi, a one się podniosą. Możesz je co tydzień kosić do ziemi, a one tym szybciej i tym mocniejsze będą rosły do słońca.

 

Od czego więc zależy rezyliencja? Jak ją wzmacniać?

 

Odporność i siła wstawania trawy zależy od miejsca, w którym rośnie, od warunków pogodowych, od zasobów jakie są w ziemi… My ludzie jesteśmy bardziej skomplikowani i poza tymi wymienionymi dla trawy (kontekst, zasoby, warunki) na naszą rezyliencję wpływają też inne czynniki - nasz sposób myślenia, postrzegania świata, nasze działania i decyzje, które podejmujemy, a nawet sposób odżywiania i sen.

 

Zatem, gdy pracujemy z menedżerami nad tematem rezyliencji wskazujemy kilka obszarów, w których potrzebny jest uczciwy „przegląd” i o które warto zadbać, aby wzmocnić swoją odporność psychiczną:

 

  1. To, co w twojej głowie – sposób myślenia, przekonania o świecie, poziom optymizmu lub pesymizmu… Czyli na ile jesteś świadomy siebie i jak sam wpływasz na swoje „moce”?
  2. To, co jest dostępne – jakie są szeroko rozumiane zasoby dotyczące Ciebie jako człowieka i wyzwań, z którymi się borykasz… Czyli z czego mógłbyś skorzystać, by być mocniejszym?
  3. To, co możliwe – rzeczywiste, realne możliwości działania… Czyli na ile świadomy jesteś kontekstu, w którym funkcjonujesz?
  4. To, co faktycznie robisz – podejmowane działania, decyzje małe i duże… Czyli w jakim stopniu rzeczywiście działasz na swoją korzyść, a w jakim się osłabiasz lub nie wykorzystujesz tego, co mógłbyś?

 

Kiedy w glebie dostępna jest woda trawa się nie zastanawia czy z niej skorzystać, bo przecież jak będzie przesuszona to i mniej odporna. Bierze, co jest potrzebne. My często nie dostrzegamy „wody” i nasze ciała nie mają siły zmierzyć się z palącym słońcem. Czasem własne przekonania blokują nas, by sięgnąć po to co jest dostępne – bo to nie dla mnie.

 

Każdy musi zrobić swój własny przegląd. Każdy z nas rozwinął i zaniedbał różne obszary. Nikt nie da Ci odpowiedzi, na czym dziś powinieneś się skupić, bo poprawa w tym obszarze wzmocni Cię najbardziej. Odpowiedź znaleźć musi każdy dla siebie. I niech towarzyszy nam wskazówka: „Bądź rezylientny jak trawa”.

 

W najbliższą środę 5 grudnia o 9:30 Dorota Soida poprowadzi WEBINAR "O REZYLIENCJI".

Serdecznie zapraszamy!

REJESTRACJA

Wydarzenie jest bezpłatne, dedykowane branży HR. Z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc, decyduje kolejność zgłoszeń!

 

 

 

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Agile w zarządzaniu karierą. Moda czy konieczność?

Ostatnie artykuły