Prezes w sieci, czyli dlaczego wizerunek CEO może wpływać na organizację?

Katarzyna Młynarczyk

Prezes, którego wizerunek pojawia się jedynie w zakładce na stronie korporacyjnej, powoli przechodzi do historii. Richard Branson, Larry Page czy Bill Gates to tylko wybrani spośród wielu szefowie, którzy dali twarz organizacji i poprzez kreowanie marki osobistej w social media pracowali nad wizerunkiem swoich firm.

Dzięki ich aktywności sukcesywnie wzrastała nie tylko świadomość marek, ale także zaufanie ze strony konsumentów i kontrahentów. Wartością stał się fakt, że CEO nie komunikuje się przez rzecznika prasowego, ale sam reprezentuje firmę, dzieli się ze światem społecznościowym swoimi opiniami, wizjami, a także umiejętnie dawkuje informacje o nowych produktach i strategii walki z konkurencją.

 

Porządek w sieci to minimum

Przede wszystkim istotne jest, aby uporządkować informacje, które są dostępne w sieci: wykasować konta na dawno nieużywanych portalach, przejrzeć dostępne publicznie zdjęcia, przeanalizować artykuły, w których pojawia się nazwisko i jeśli pochodzą sprzed kilku lat, podjąć decyzję, czy są jeszcze spójne z obecnie prezentowanymi poglądami. Szczególną uwagę warto zwrócić na portale o charakterze towarzyskim, takie jak Facebook, gdzie dzielimy się często informacjami o naszym życiu prywatnym czy osobistymi opiniami, które nie zawsze muszą być spójne z polityką firmy.

Spójność wizerunku offline i online

Dziś te dwie sfery bardzo często się przenikają, tworząc jedną całość. Warto więc zadbać, aby wynikający z nich wizerunek był spójny i profesjonalny. Często spotykamy się z poglądem, że to szefowie nieustannie oceniają zachowania swoich pracowników. Jednak w praktyce to, co wzbudza najwięcej emocji, dotyczy kluczowych osób w firmie – przedmiotem dyskusji są ich decyzje, zachowania, a nawet wygląd. W rzeczywistości biznesowej świadomość zachowań zgodnych z zasadami savoir-vivre i pracowanie na szacunek wynikający z pozycji jest czymś naturalnym. W świecie wirtualnym, szczególnie gdy mamy poczucie, że czytają o nas tylko osoby z najbliższego grona, często zachowujemy się nieco swobodniej. Jeśli informacje o życiu prywatnym szefa są łatwo dostępne w internecie, z pewnością nie umknie to uwadze pracowników. Pogląd, że osoby z wyższej kadry zarządzającej powinny unikać publikowania jakichkolwiek prywatnych informacji o sobie w sieci, jest skrajnością, jednak istotne jest, aby zadbać o ustawienia prywatności i w sposób przemyślany wybierać odbiorców tych komunikatów.

Nasz e-wizerunek to nie tylko nasze działania

Warto też pamiętać, że w świecie mediów społecznościowych nie tylko my mamy wpływ na nasz wizerunek. Często o zamieszczanie informacji o nas w sieci dbają także nasi znajomi, dlatego ważne, żeby mieć to pod kontrolą poprzez odpowiednio wyregulowane opcje prywatności, jak również poprzez ustalenie pewnych reguł z bliskimi. W przeciwnym razie konsekwencje ich zachowań mogą być dotkliwe.

Znany przykład: prezes jednego ze światowych banków wysłał z pracy tzw. selfie do swojej nastoletniej córki z dopiskiem: „Kolejne nudne spotkanie…”. Choć wiadomość była prywatna, to córka zamieściła ją na swoim Instagramie. Kilka tygodni później zakończył on współpracę z bankiem. I choć w oficjalnym komunikacie nie jest to wskazywane jako przyczyna rozstania, jednak z pewnością nie pomogło to w kreowaniu wizerunku osoby stojącej na czele firmy.

Social media a Power Distance

Mimo że tzw. Power Distance Index1 w Polsce rozumiany jako stopień akceptacji dla nierówności społecznych oraz określający relacje między przełożonymi a podwładnymi jest na dość wysokim poziomie, to jednak social media dają więcej powodów do rosnącego braku zgody na niektóre zachowania. Pracując z osobami, które utraciły zatrudnienie w wyniku biznesowych decyzji o redukcjach w organizacji, najczęściej wynikających z przyczyn ekonomicznych, niejednokrotnie spotkałam się z rozgoryczeniem towarzyszącym postawom osób z wyższej kadry zarządzającej. Pracownikom trudno jest pogodzić się z decyzją i uwierzyć w argumentację firmy, gdy jednocześnie prezes na swoim profilu w mediach społecznościowych chwali się najnowszym modelem samochodu ekskluzywnej marki.

Trzeci krok do profesjonalizmu

Gdy informacje, które pojawiają się w sieci, są już uporządkowane, czas pomyśleć o tym, w jaki sposób uczynić obraz w sieci profesjonalnym. Obecnie w Polsce niekwestionowanym liderem w budowaniu zawodowego wizerunku jest portal LinkedIn. Rosnąca liczba użytkowników i funkcjonalności dają możliwość, żeby niewielkim nakładem czasu  zbudować wizerunek siebie jako eksperta. Warto w sposób przemyślany podzielić się informacjami o swoich doświadczeniach, prelekcjach na konferencjach, uczestnictwie w wydarzeniach branżowych i sukcesach zawodowych. Tu z kolei niezbędne będzie rozsądne wyważenie informacji, ponieważ sukces prezesa to zwykle wprost sukces firmy. Opisanie szczegółów z nim związanych może ujawnić informacje, które w istocie są tajemnicą firmy lub po prostu mówią zbyt wiele o strategii organizacji i tym samym prezentują przepis dla konkurencji. Ważnym czynnikiem, który wpływa na nasz obraz w internecie, jest także sieć kontaktów, które posiadamy na biznesowych portalach społecznościowych, dlatego należy pamiętać o tym, żeby była ona zbudowana świadomie.

Sprawdź, jak wygląda profil twojego prezesa

Obraz prezesa w sieci to nie tylko marka osobista, ale też wizerunek całej organizacji. Niezależnie od tego, czy szef firmy zachowuje większą anonimowość czy jest komunikacyjnym liderem, wszelkie jego działania w sieci są bacznie obserwowane i oceniane, dlatego warto pamiętać o zadbaniu także o ten aspekt wizerunkowy. Tu ważna okazuje się rola zespołu HR, aby troszczył się o e-wizerunek osób z najwyższych szczebli menedżerskich. W tym przypadku nieprzestrzeganie pewnych zasad może mieć poważne, wizerunkowe konsekwencje zarówno dla marki osobistej, jak i dla wizerunku całej organizacji.

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Czy każdy może być Mentorem?

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza