Szef i...co dalej?

LHH DBM

O praktycznych stronach koncepcji „Leadership Contract” i tego, co szefowie mogą zyskać dzięki ideom Vince’a Molinaro mówią trenerzy na co dzień pracujący z nowym modelem przywództwa.

 

Krzysztof Mazur, Senior Coach w LHH DBM Polska

"W podejściu Vince’a Molinaro niezwykłych i ważnych jest dla mnie kilka elementów:

  • Jednoznaczna i spójna teza na temat tego, czym jest przywództwo - wyłożona „kawa na ławę” i podpisana,
  • że jest to kontrakt, który każdy może zawrzeć ze sobą, bez względu na rolę zawodową czy życiową,
  • że - tak ja to czytam - przywództwo (życie) jest jakie jest: trudne, uciążliwe, wymagające, ale i piękne, fascynujące… Więc takim je potraktuj, przyjmij to jako punkt wyjścia, a nie dopust boży…

Waga takiego podejścia - dla mnie - polega na tym, że jest to propozycja pewnej postawy życiowej: skoro już i tak żyjesz / jesteś szefem / pracownikiem / ojcem / etc., to się dzieje naprawdę, bez względu na to, do jakiego stopnia jesteś tego świadom, do jakiego stopnia to akceptujesz bądź nie. Więc skoro tak - wejdź w to świadomie i kształtuj!

 Menedżer może z tego zaczerpnąć w taki sposób, że przestanie postrzegać swoją sytuację jako zbiór deficytów, a spojrzy na nią jako na zadanie. Zadanie do wykonania. Molinaro proponuje cały zestaw narzędzi do pracy nad rozwojem poszczególnych kompetencji i kultywowaniem postawy, która sprzyja rozwiązywaniu problemów i buduje poczucie sprawstwa. Tym samym daje szansę na bycie realnie bardziej efektywnym i produktywnym. Tym samym daje szansę na bycie realnie bardziej efektywnym i produktywnym, umożliwia czerpanie większej satysfakcji z odgrywania swojej roli."

 

Aleksandra Płomień-Dolacka, Senior Coach w LHH DBM Polska:

"Dla mnie Molinaro mówi głównie o spójności. Ale o spójności na kilku poziomach. Najważniejsza jest spójność działania Top-Down i w poprzek organizacji w tym samym czasie. Liderzy muszą się ze sobą komunikować, a nie ze sobą rywalizować. To, co mówią do swoich zespołów, musi być spójne - wszyscy powinni od liderów usłyszeć to samo: o priorytetach, o wartościach i o akceptowalnych zachowaniach. Dlatego wdrożenie czterech praktyk - elementów Leadership Contract jest doskonałym kluczem do uzyskania takiej właśnie spójności. Wdrożenie: make a decision / step up / get tough / connect jest, jak mówi Molinaro, "sposobem na pokonanie nijakich i nieodpowiedzialnych liderów".

W zmianie podejścia i zachowań pomaga też praktyczna forma warsztatów: odwołujemy się do prawdziwych doświadczeń liderów z ich osobistego życia i bazujemy na modelowaniu postaw z życia prywatnego i zawodowego. Leadership Contract wymaga od liderów innego niż do tej pory zaangażowania, takiego bardziej "hands-on". Skoro uczestniczą w dyskusjach o wartościach i akceptowalnych zachowaniach z innymi liderami, a potem komunikują to ludziom, to w praktyce stają za tym, co sami wymyślili / uzgodnili i czego nawzajem dla siebie pilnują. Tym samym stają się bardziej wiarygodni i znika tak bardzo popularne w korporacjach przekonanie, że szefowie co innego mówią, a co innego robią."

 

 

Vince Molinaro spotka się z osobami zarządzającymi biznesem: 14 listopada w Warszawie i 15 listopada w Krakowie.

  DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
Menedżerowie wyższych szczebli – „odprawa tak, ale i outplacement”

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza