Urzędnik na rynku pracy. Jak jest postrzegany przez rekruterów?

Katarzyna Pieciul

Urzędnicy obrośli w Polsce złą sławą. Spora część społeczeństwa uważa, że praca w urzędzie to ciepła i nieźle płatna posada. Z kolei urzędnik to niekompetentny, niechętny do pomocy i arogancki pracownik. W opinii wielu, osoby z budżetówki dobrze zarabiają, choć nie przepracowują się – zawsze mają czas na kawę. Przychodzą do pracy tylko po to, by zrobić swoje i punktualnie o 15 wyjść do domu.

– Większość urzędników to ludzie, którzy nie poradziliby sobie w warunkach konkurencyjnej gospodarki. Nie potrafią prowadzić firm i nie przejawiają inwencji. Siedzą na czterech literach i odbębniają swoją pracę, z niecierpliwością czekając na godz. 15. Moim zdaniem powinna to być najniżej zarabiająca grupa zawodowa w Polsce – pisze użytkownik jednego z forum.

 

Urzędnik w oczach rekrutera

Czy urzędnicy są podobnie postrzegani na rynku pracy? Niestety i w tym obszarze dość mocno utrwalony jest negatywny wizerunek osób wywodzących się ze środowiska administracji państwowej. Urzędnicy są kojarzeni z zachowawczością, brakiem inicjatywy, ograniczoną odpowiedzialnością, nadmiernym przywiązaniem do przepisów i detali oraz z brakiem zainteresowania klientem.

Czytaj też: Ile zarabiają urzędnicy w Polsce?

Z obserwacji rekruterów wynika, że im dłużej ktoś jest urzędnikiem, tym trudniej mu będzie dostosować się do standardów firm prywatnych. – U podstaw każdej firmy leży podstawowy cel biznesowy: zysk. Tymczasem strategia działania urzędów jest oparta o zgoła inne aktywności: obsługę obywateli, dbanie o sprawne funkcjonowanie państwa. Bardzo często się zdarza, że nie możemy zatrudnić urzędnika, bo do tej pory pracował z innych pobudek i obudzenie innych motywacji jest dla samego zainteresowanego zbyt karkołomne – ocenia Dominik Kubiak, konsultant Antal HR & Admin.

Problemem są również kompetencje językowe, który w przypadku urzędników nie są wysokie. Bardzo często pracownik administracji państwowej nie potrafi swobodnie posługiwać się językiem obcym w biznesie.

Z urzędu do biznesu

Praca w urzędzie daje poczucie bezpieczeństwa i stabilizację. Pracownik nie musi się martwić o to, czy wypłata będzie na czas. Niektórzy wybierają prace w sektorze publicznym z powodu poczucia misji. Do przejścia do biznesu motywują bardzo często zarobki, które w sektorze prywatnym są zdecydowanie wyższe. Także chęć podjęcia nowych wyzwań może skłonić do opuszczenia urzędowego biurka. Zmiana ta może okazać się jednak bardzo trudna.

– Sektor państwowy i prywatny są jeszcze dalej od siebie, niż nam się wydaje, ponieważ po drodze są jeszcze korporacje. Tę odległość można mierzyć znaczeniem wpływu klienta na sukces pracy indywidualnej osoby. W tym kontekście jakaś część urzędników, ale też rosnąca część pracowników korporacji ma tak sprofilowane stanowiska, że kluczem do ich sukcesu jest konsekwentne trzymanie się procedur, wykonywanie zadań wg z góry ustalonych standardów ilościowych i jakościowych oraz niekomplikowanie pracy swoimi inicjatywami czy krytyką – komentuje Katarzyna Pieciul, consulting director & managing partner, Lee Hecht Harrison DBM Polska.

Właśnie dlatego transfer z urzędu do korporacji może być bardzo udany zarówno pod względem dopasowania się do stylu pracy, jak i mechanizmów budowania relacji społecznych. Większym wyzwaniem jest przejście do prywatnego biznesu. Jak jednak podkreśla Pieciul to problem nie tylko dla urzędników, ale również do osób zatrudnionych w korporacjach.

– W urzędzie lub korporacji klientem, czyli tym, kto płaci, zazwyczaj jest przełożony. On nagradza premiami lub atrakcyjnym szkoleniem tych, którzy spełniają jego oczekiwania. To stosunkowo prosty i przewidywalny układ – dlatego wielu tak sobie ceni stabilność i bezpieczeństwo, jakie dają urzędy czy nawet korporacje. W prywatnym biznesie szefem jest klient, którego decyzje są mniej przewidywalne, bo zależą od sytuacji rynkowej, atrakcyjności ofert konkurencji i osobistych upodobań – ocenia Katarzyna Pieciul.

Jak widać, transfer z urzędu do prywatnego biznesu jest dużo trudniejszy niż przejście do korporacji, a z punktu widzenia części rekruterów wręcz nierealny.

Kadry w administracji

Źródło pulshr.pl

Podobają Ci się nasze artykuły?

Zapisz się do newslettera!

Najciekawsze teksty dostaniesz jako pierwszy

Zapisz się

Następny Artykuł
HR doradcą karierowym pracownika?

Ostatnie artykuły

Czy praca jest dla wszystkich

„Ostatnio trafił mi się dzień załatwiania różnych spraw: urząd, trzy punkty usługowe, kilka sklepów. Czy akurat tak wyjątkowo źle trafiłam, czy obsługujący mnie mieli gorszy (fatalny!) tydzień, czy był to piątek trzynastego – nie wiem. I chyba w sumie nieważne. Jednostkowo i całościowo było to dla mnie tak męczące i przykre doświadczenie, że zaczęłam się zastanawiać, czy praca jest i powinna być dla wszystkich. Do tej pory śledząc malejące wskaźniki bezrobocia płynęłam na fali powszechnego entuzjazmu, jak to dobrze, że coraz więcej ludzi ma pracę, a coraz mniej nie. Po ostatnim moim doświadczeniu nie mam już tego optymizmu. Może tylko wmawiamy sobie, że każdy powinien pracować? Może tak byśmy chcieli, bo nie lubimy „darmozjadów”; bo lepiej, jak ludzie mają zajęcie, niż snują się bez celu po okolicy; bo przecież gdyby pracowali, nie byłoby biedy i różnych patologii… Ale może nie wszyscy ludzie nadają się do pracy? Przynajmniej do takiej, która wymaga kontaktu z drugim człowiekiem. Może tylko nam się wydaje, że szkoleniami i kursami z empatii, sprzedaży czy obsługi klienta można zmienić podejście/mentalność/zachowanie człowieka? Może są jednostki, które dla dobra społeczeństwa powinny nie pracować…? I lepiej wypłacać im stałą „pensję” (temat ten wraca zresztą zawsze przy okazji automatyzacji i perspektywy kurczącej się liczby miejsc pracy), niż próbować wbrew rozsądkowi zmusić ich do wykonywania zadań i czynności będących ponad ich siły?”
                                                                                                                                         Menedżer, firma doradcza